Agility to sport zręcznościowo-szybkościowy. Pies ma za zadanie pokonać bezbłędnie, w zadanej kolejności i w jak najkrótszym czasie tor, składający się z różnych przeszkód ("hopek", czyli stacjonat, tuneli sztywnych i miękkich, skoku w dal, palisady, kładki, huśtawki, koła i slalomu). A człowiek ma za psem nadążyć, co czasem wcale proste nie jest, i pokierować go tak, aby pokonywał te przeszkody, co trzeba.
Agility to nasze wielkie, niespełnione marzenie... – tak miał się zaczynać ten dział, ale zanim powstała strona, sytuacja uległa dość drastycznej zmianie ;) W naszym mieście nie ma toru agility i nie ma trenera, więc sprawa wydawała się przegrana... dostałyśmy jednak zaproszenie od Magdy od Sagi do Bydgoszczy i... skorzystałysmy :) Spędziłyśmy w Bydgoszczy pięć pracowitych dni, pod okiem Magdy pilnie ucząc się agility. Una okazała się wybitnie uzdolniona w tym kierunku – biegając radośnie, pewnie, szybko i w kontakcie ze mną czyniła błyskawiczne postępy w nauce. Na tyle błyskawiczne, że zdecydowałyśmy się na debiut w zawodach! I tak oto, po pięciu dniach intensywnego treningu, oraz trzech samodzielnych treningach na kilku hopeczkach, stanęłyśmy w szranki na zawodach
agility w Łącku 29-30 lipca 2006 roku. W tej dyscyplinie nie ma czasu na miękkość w nogach ;) trzeba biec, biec i myśleć szybko :) Więc biegłam, biegłam i myślałam szybko, a Una biegła, biegła cudownie, skacząc te obce przeszkody szybko i pewnie, z uśmiechem na mordzie (jak widać na fotce) – i... została II vice mistrzem jumpingu oraz II vice mistrzem agility. Chyba nieźle jak na debiut? :)
Potem było kilka kolejnych zawodów, które tylko wciągały nas bardziej i bardziej :) Był też absolutnie fenomenalny tydzień treningów pod bacznym okiem Leszka Kalisza, któremu serdecznie dziękuję i mam nadzieję na więcej ;) A teraz jest agilitowa przerwa... :(
Ze względu na "długoterminowe problemy zdrowotne" z Uną biegała nasza koleżanka Paula. Una generalnie nie chce pracować z kimkolwiek, kto nie jest mną, ale agility z Paulą zaakceptowała bez problemu, co bardzo mnie cieszy!
Po ponad rocznej przerwie wróciłam do startów w zawodach i był to powrót bolesny ;) - dwie dyskwalifikacje na halowych zawodach w Jeleniej Górze pokazały mi, jak bardzo wyszłam z wprawy. Pomimo to zdecydowałam z nowym rokiem przejść do A1 :) Jak postanowiłam, tak zrobiłam i całkiem nieźle nam poszło :) Od maja 2008 startujemy już w A2 :)
Od maja także istnieje pierwszy w Poznaniu klub agility - ARTEFAKT :)